Sobota, 22 lipca 2017

ul. Lindleya 12, 02-005 Warszawa
tel. 22 621-50-08 fax wew. 35
tel. 22 622-52-88 fax wew. 35
kontakt@parafiaorione.rel.pl

Parafia Rzymskokatolicka Świętego Alojzego Orione

Msze Święte w kościele Dzieciątka Jezus

Niedziela: 7.00, 8.30, 10.00, 11.30 - dla dzieci,
13.00 (oprócz lipca i sierpnia), 18.00
Dni powszednie: 6.15 (oprócz sobót oraz lipca i sierpnia), 7.00, 8.00, 18.00

Kancelaria parafialna czynna:

wtorek i czwartek: 11.00-12.00 i 16.00-17.30
sobota: 11.00-12.00

 

Mapa parafii

Anioł Pański Papieża

Watykan 9 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28). Pan nie zastrzega tego zdania dla tylko dla kogoś, ale kieruje je do „wszystkich”, którzy są utrudzeni i obciążeni przez życie. A kto może czuć się wyłączony z tego zaproszenia? Jezus wie, jak bardzo życie może być ciężkie. Wie, że wiele rzeczy sprawia, iż serce jest utrudzone: rozczarowania i rany z przeszłości, ciężary i krzywdy, które trzeba znosić w chwili obecnej, niepewności i obawy o przyszłość.

W obliczu tego wszystkiego, pierwszym słowem Jezusa jest zachęta, by ruszyć się i zareagować:  „Przyjdźcie”. Kiedy sprawy idą w złym kierunku błędem jest pozostawanie tam, gdzie jesteśmy. Zdaje się oczywiste, ale trudno jest reagować i otworzyć się! W najczarniejszych chwilach naturalne jest pozostawanie z samym sobą, rozmyślając nad tym, jak niesprawiedliwe jest życie, o tym, jak bardzo inni są niewdzięczni i jak zły jest świat. Ale w ten sposób, zamknięci w sobie, widzimy wszystko jako czarne. Wtedy dochodzimy wręcz do zażyłości ze smutkiem, który staje się dla nas domem. Ale Jezus chce nas wyrywać z tych „ruchomych piasków” i dlatego do każdego mówi : „Przyjdź!”. Wyjściem jest relacja, wciągnięcie ręki i wzniesienie wzroku do Tego, który nas kocha naprawdę.

Rzeczywiście, nie wystarcza wyjście ze swoich ograniczeń, trzeba wiedzieć, gdzie się udać. Wiele celów jest bowiem złudnych:  obiecują orzeźwienie i odrywają jedynie na chwilę, zapewniają pokój i dają rozrywkę, pozostawiając następnie w pierwotnej samotności, są „sztucznymi ogniami”. Dlatego  Jezus mówi, gdzie się udać: „Przyjdźcie do mnie”. Wiele razy w obliczu ciężaru życia lub sytuacji, która nas zasmuca, staramy się o niej rozmawiać z kimś, kto by nas zechciał wysłuchać, z przyjacielem, z jakimś specjalistą  ... Jest to wielkie dobro, ale nie zapominajmy o  Jezusie! Nie zapominajmy, aby otworzyć się na Niego i opowiedzieć Jemu o naszym życiu, aby powierzyć Jemu osoby i sytuacje. Być może istnieją „obszary” naszego życia, których nigdy Jemu nie otworzyliśmy i które pozostały ciemne, ponieważ nigdy nie ujrzały światła Pana. Dzisiaj mówi On do każdego: „Chodź, nie poddawaj się ciężarom życia, nie zamykaj się w obliczu lęków i grzechów, ale przyjdź do mnie!”.

On na nas czeka, nie po to, aby w magiczny sposób rozwiązać nasze problemy, ale aby uczynić nas silnymi w naszych problemach. Jezus nie odejmuje nam ciężarów życia, ale udrękę serca; nie odbiera nam krzyża, ale niesie go wraz z nami. A rauem z Nim każdy ciężar staje się lekki (por. w. 30), ponieważ On jest pokrzepieniem, którego poszukujemy. Kiedy Jezus wchodzi do naszego życia, to przychodzi taki pokój, który pozostaje także w obliczu prób. Idźmy do Jezusa, dajmy Jemu nasz czas, spotykajmy Go codziennie w modlitwie, w dialogu ufnym i osobistym; dążmy do zażyłości z Jego Słowem, odkrywajmy, bez obawy Jego przebaczenie, zaspokajajmy nasz głód karmiąc się Jego chlebem życia: wówczas poczujemy, że On nas miłuje i pociesza.

On sam o to prosi, niemal nalegając. Powtarza to raz jeszcze pod koniec dzisiejszej Ewangelii: „Uczcie się ode Mnie [...], a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych” (w. 29). Uczymy udawać się do Jezusa, a gdy w miesiącach letnich poszukujemy trochę odpoczynku od tego, co trudzi ciało, nie zapominajmy, odnajdować prawdziwe pokrzepienie w Panu. Niech nam w tym pomaga Maryja Panna, nasza Matka, która zawsze troszczy się o nas, gdy jesteśmy utrudzeni i obciążeni i niech nas zaprowadzi do Jezusa.


Watykan 2 lipca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza liturgia ukazuje nam ostatnie fragmenty mowy misyjnej 10 rozdziału Ewangelii wg. św. Mateusza (por. 10,37-42), gdzie Jezus naucza dwunastu apostołów w chwili, kiedy po raz pierwszy posyła ich na misję do wiosek Galilei i Judei. W tej części końcowej Jezusa podkreśla dwa istotne aspekty życia ucznia-misjonarza: po pierwsze - jego związek z Jezusem jest silniejszy, niż jakiekolwiek inne powiązania; po drugie, że misjonarz nie niesie samego siebie, lecz Jezusa, a przez Niego miłość Ojca Niebieskiego. Te dwa aspekty są ze sobą powiązane, ponieważ im bardziej Jezus znajduje się w centrum uczuć i życia ucznia, tym bardziej ten uczeń jest „przezroczysty” dla Jego obecności.

„Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien...” (w. 37). Miłość ojca, czułość matki, słodka przyjaźń między braćmi i siostrami – wszystko to, choć jest bardzo dobre i uzasadnione, nie może być przedkładane nad Chrystusa. Nie dlatego, że chciałby, abyśmy byli pozbawieni uczuć i uznania, lecz  wręcz przeciwnie, ale dlatego, że sytuacja ucznia wymaga priorytetowej relacji z nauczycielem. Można by niemal dokonać parafrazy Księgi Rodzaju: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i złączy się z Jezusem Chrystusem, a dwoje staną się jedno (por. Rdz 2,24).

Ten, kto daje się pociągnąć tą więzią miłości i życia z Panem Jezusem, staje się Jego przedstawicielem, Jego „ambasadorem”, zwłaszcza poprzez swój sposób bycia, życia. Do tego stopnia, że sam Jezus, posyłając uczniów na misję mówi im: „Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał” (Mt 10,40). Trzeba, aby ludzie mogli dostrzec, że dla tego ucznia  Jezus prawdziwie jest „Panem”,  jest naprawdę centrum, całym życiem. Nie liczy się, jeśli późnej, jak każdy człowiek  ma swoje ograniczenia a nawet błędy, oby tylko miał pokorę ich uznania. Ważne, aby nie miał podzielonego serca, lecz proste, zjednoczone, aby nie był tu i tam, ale był uczciwy wobec siebie i innych.

I tutaj nasze kapłańskie doświadczenie uczy nas jednej rzeczy bardzo pięknej i ważnej: to właśnie ta akceptacja świętego wiernego Ludu Bożego, to właśnie ten „kubek świeżej wody” (w. 42) dany z serdeczną wiarą, pomaga ci być dobrym księdzem! Istnieje wzajemność także  w misji: jeżeli zostawisz wszystko dla Jezusa, lud rozpoznaje w tobie Pana; a jednocześnie pomaga ci w nawracaniu się codziennie do Niego, w odnawianiu się i oczyszczaniu się z kompromisów i przezwyciężaniu pokus.

Panna Maryja doświadczyła osobiście, co znaczy kochać Jezusa, odrywając się od siebie samej, nadając nowe znaczenie więzom rodzinnym, wychodząc od wiary w Niego. Niech za swoim macierzyńskim wstawiennictwem pomoże nam być wolnymi i radosnymi misjonarzami Ewangelii.

 


Watykan 25 czerwca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry! Dzień dobry!

W dzisiejszej Ewangelii (por. Mt 10,26-33) Pan Jezus, po powołaniu i posłaniu swych uczniów na misję, uczył ich i przygotowywał do stawienia czoła trudnym doświadczeniom i prześladowaniom, jakie będą musieli napotkać. Zachęca ich w następujący sposób: „Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione  [...] Co mówię wam w ciemnościach, powtarzajcie jawnie [...] Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (w. 26-28). Posłanie uczniów przez Jezusa nie gwarantuje im sukcesu, podobnie jak nie stawia ich z dala od niepowodzeń i cierpień. Muszą brać oni pod uwagę zarówno możliwość odrzucenia, jak i prześladowania.

Uczeń jest wezwany do upodobnienia swojego życia do Chrystusa, który był prześladowany przez ludzi, zaznał odrzucenia,  opuszczenia i śmierci na krzyżu. Nie ma misji chrześcijańskiej pod znakiem  spokoju. Trudności i cierpienia są częścią dzieła ewangelizacji i jesteśmy powołani, aby znaleźć w nich okazję do sprawdzenia autentyczności naszej wiary i naszej relacji z Jezusem. Musimy uważać te trudności za szansę, aby być jeszcze bardziej misyjnymi i wzrastać w tej ufności ku Bogu, naszemu Ojcu, który nie opuszcza swoich dzieci w godzinie burzy. Przeżywając trudności chrześcijańskiego świadectwa w świecie, nigdy nie jesteśmy zapomniani, ale zawsze wspierani życzliwą troską Ojca. Dlatego w dzisiejszej Ewangelii trzykrotnie Jezus uspokaja uczniów mówiąc: „Nie bójcie się!”.

Prześladowania chrześcijan mają miejsce również w naszych czasach. Módlmy się za naszych braci i siostry, którzy są prześladowani i chwalmy Boga, ponieważ, pomimo tego, nadal odważnie i wiernie świadczą o swojej wierze. Niech ich przykład pomaga nam, byśmy bez wahania zajmowali stanowisko  na rzecz Chrystusa, świadcząc o Nim mężnie w sytuacjach dnia powszedniego, nawet w sytuacjach pozornie spokojnych. W istocie bowiem jakąś formą próby może być także brak wrogości i udręk.  Także w naszych czasach Pan posyła nas nie tylko jak „owce między wilki”, ale także jak straże pośród ludzi, którzy nie chcą być przebudzeni z odrętwienia światowego, pomijającego słowa Ewangelicznej prawdy, budując sobie własne ulotne prawdy.

Ale w tym wszystkim Pan ciągle nam mówi, tak jak to mówił uczniom Jego czasów: „Nie bójcie się!”. Nie bójcie się, tego kto was wyśmiewa i źle was traktuje, nie bójcie się tego, kto was nie zna, lub kto  z pozoru was szanuje, a za plecami zwalcza Ewangelię. Jezus nie zostawia nas samych, ponieważ jesteśmy dla Niego cenni.

Niech Panna Maryja, pokorny i odważny wzór posłuszeństwa Słowu Bożemu pomoże nam zrozumieć, że w dawaniu świadectwa wierze nie liczą się sukcesy, ale wierność Chrystusowi, rozpoznając w każdej sytuacji, nawet najbardziej problematycznej, bezcenny dar bycia jego uczniami-misjonarzami.

Po Aniele Pańskim

Drodzy bracia i siostry,

Wyrażam moją bliskość ludności chińskiej wioski Xinmo, którą wczoraj rano zasypała lawina spowodowana obfitymi deszczami. Modlę się za zmarłych i ranny i za tych którzy utracili domy. Niech Bóg pocieszy rodziny i wspiera ratowników.

Dziś w Wilnie na Litwie, zostanie ogłoszony błogosławionym bp Teofil Matulionis, zabity z nienawiści do wiary w 1962 r., kiedy miał prawie 80 lat. Oddajemy chwałę Bogu za świadectwo tego zagorzałego obrońcy Kościoła i godności człowieka.

Kieruję moje pozdrowienia do wszystkich was, rzymianie i pielgrzymi. Szczególnie pozdrawiam Arcybiskupa, biskupów, kapłanów i wiernych ukraińskiego Kościoła greko-katolickiego, jak i pielgrzymów z Białorusi, którzy obchodzą 150 rocznicę kanonizacji św. Jozafata. Duchowo jednoczę się z Boską Liturgią, którą za chwilę będziecie celebrować w Bazylice św. Piotra, prosząc Pana dla każdego o odwagę  chrześcijańskiego świadectwa i dar pokoju dla drogiej ziemi ukraińskiej.

Pozdrawiam ministrantów z Komorowa w Polsce i innych wiernych Polaków, myśląc również o pielgrzymach w Sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Pozdrawiam wiernych chilijskich z Santiago del Chile, Racagua i Copiapó, ja również tych z Montpellier i Korsyki. Pozdrawiam bierzmowanych Tomboli i pielgrzymkę zakonu św. Franciszka a Paola.

Wszystkim życzę dobrej niedzieli.


Watykan 18 czerwca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

We Włoszech a także w wielu innych krajach obchodzona jest w dzisiejszą niedzielę uroczystość Ciała i Krwi Chrystusa - często używana jest nazwa łacińska: Corpus Christi. W każdą niedzielę wspólnota kościelna gromadzi się wokół Eucharystii, sakramentu ustanowionego przez Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy. Tym niemniej co roku z radością obchodzimy święto poświęcone tej centralnej tajemnicy wiary, aby wyrazić pełnię naszego uwielbienia dla Chrystusa, który daje siebie jako pokarm i napój zbawienia.

Dzisiejszy fragment Ewangelii, zaczerpnięty ze św. Jana stanowi część  mowy o „chlebie życia” (por. 6,51-58). Jezus mówi: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.  [...] Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało za życie świata” (w. 51). Chce On powiedzieć, że Ojciec posłał Go na świat jako chleb życia wiecznego i że w tym celu poświęci On siebie, swoje ciało. Rzeczywiście Jezus na krzyżu dał swoje ciało i przelał swoją krew. Ukrzyżowany Syn Człowieczy jest prawdziwym Barankiem Paschalnym, który wyprowadza z niewoli grzechu i wspiera na drodze do ziemi obiecanej. Eucharystia jest sakramentem Jego ciała wydanego, aby ożywić świat. Jeśli kto spożywa ten pokarm trwa w Jezusie i żyje dla Niego. Przyjąć Jezusa oznacza być w Nim, stawać się synami w Synu.

W Eucharystii Jezus, tak jak to uczynił wobec uczniów z Emaus, dołącza do nas, pielgrzymów w dziejach, aby karmić naszą wiarę, nadzieję i miłość: aby dać nam pociechę w doświadczeniach; aby nas wspierać w zaangażowaniu na rzecz sprawiedliwości i pokoju. Ta solidarna obecność Syna Bożego jest wszędzie: w miastach i na wsi, na Północy i na Południu świata, w krajach o tradycji chrześcijańskiej i w krajach pierwszej ewangelizacji. A w Eucharystii daje On siebie jako siła duchowa, aby nam pomóc w realizowaniu Jego przykazania – abyśmy się wzajemnie miłowali, tak jak On nas umiłował - budując wspólnoty gościnne i otwarte na potrzeby wszystkich, zwłaszcza najsłabszych, ubogich i potrzebujących.

Karmić się Jezusem Eucharystycznym oznacza także zdać się ufnie na Niego i pozwolić się przez Niego prowadzić. Chodzi o przyjęcie Jezusa w miejsce swojego „ja”. W ten sposób wspaniałomyślna miłość otrzymana od Chrystusa w Komunii eucharystycznej, przez działanie Ducha Świętego, ożywia naszą miłość do Boga, do braci i sióstr których spotykamy na naszej codziennej drodze. Nakarmieni Ciałem Chrystusa, stajemy się coraz ściślej i konkretniej mistycznym Ciałem Chrystusa. Przypomina nam o tym św. Paweł: „Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czy nie jest udziałem we Krwi Chrystusa? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa?  Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba. (1 Kor 10 16-17)

Niech Dziewica Maryja, która zawsze była zjednoczona z Jezusem Chlebem życia, pomoże nam odkryć na nowo piękno Eucharystii, i karmić się nią z wiarą, aby żyć w jedności z Bogiem i z braćmi.

Po Aniele

Drodzy bracia i siostry, pojutrze przypada Światowy Dzień Uchodźcy ogłoszony przez ONZ. Temat tego roku brzmi „Z uchodźcami. Dziś bardziej niż kiedykolwiek powinniśmy trzymać stronę uchodźców”.

Konkretna uwaga kieruje się do kobiet, mężczyzn, dzieci uciekających od konfliktów, przemocy i prześladowań. Pamiętajmy także w modlitwie o tych spośród nich, którzy stracili życie na morzu, czy podczas wyczerpujących podróży lądowych. Oby ich historie pełne bólu i nadziei mogły stać się okazją do braterskiego spotkania i wzajemnego poznania. Rzeczywiście osobiste spotkanie z uchodźcami rozprasza lęki i wypaczone ideologie, i staje się czynnikiem wzrastania w człowieczeństwie, zdolnego do zrobienia miejsca na uczucia otwartości i budowanie mostów.


Watykan 4 czerwca 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

Dziś, w uroczystość Zesłania Ducha Świętego zostaje opublikowane moje Orędzie na Światowy Dzień Misyjny, który jest obchodzony corocznie w październiku. Jego temat brzmi: „Misja w centrum wiary chrześcijańskiej”. Niech Duch Święty wspiera misję Kościoła na całym świecie i daje siłę wszystkim misjonarzom i misjonarkom Ewangelii. Niech Duch obdarza pokojem cały świat; leczy rany wojny i terroryzmu, który także tej nocy, w Londynie,  zadał cios niewinnym osobom cywilnym: módlmy się za ofiary i ich rodziny.

Pozdrawiam was wszystkich, pielgrzymów przybyłych z Włoch i wielu części świata, którzy uczestniczyliście w tej uroczystości. W szczególności grupy Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej, która obchodzi swoje 50-lecie, a także braci i siostry z innych wyznań chrześcijańskich, którzy łączą się z nami w modlitwie. Pozdrawiam Córki Maryi Wspomożycielki z krajów Ameryki Łacińskiej.

Pozdrawiam i dziękuję chórowi i orkiestrze młodzieżowej z Carpi, którzy wykonali kilka śpiewów podczas tej Mszy Świętej, razem z chórem Kaplicy Sykstyńskiej.

Przyzywajmy teraz macierzyńskiego wstawiennictwa Dziewicy Maryi. Niech Ona wyjedna nam łaskę bycia mocno ożywianymi przez Duchem Świętym, aby dawać świadectwo o Chrystusie z ewangeliczną otwartością.

 


Watykan 14 maja 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Wczoraj wieczorem powróciłem z pielgrzymki do Fatimy, a nasza dzisiejsza modlitwa maryjna nabiera dzisiaj szczególnego znaczenia, pełnego pamięci i proroctwa dla osób postrzegających historię oczami wiary. W Fatimie zanurzyłem się w modlitwę świętego wiernego ludu, modlitwę, która wypływa tam od stu lat, jak rzeka, aby błagać o macierzyńską opiekę Maryi nad całym światem. Dziękuję Bogu, który pozwolił mi udać się do stóp Matki Dziewicy jako pielgrzym nadziei i pokoju. Serdecznie dziękuję także biskupom, władzom państwowym i wszystkim, którzy zaoferowali współpracę.

Od samego początku, kiedy w Kaplicy Objawień pozostałem na długo w milczeniu, wspierany modlitewnym milczeniem wszystkich pielgrzymów, zrodziła się atmosfera skupienia i kontemplacji, w której miały miejsce różne wydarzenia modlitwy. A w centrum tego wszystkiego był i jest Zmartwychwstały Pan, obecny pośród swego ludu w Słowie i w Eucharystii. Obecny pośród wielu chorych, którzy czynnie uczestniczą w życiu liturgicznym i duszpasterskim Fatimy, tak jak się to dzieje w każdym sanktuarium maryjnym.

W Fatimie NPM wybrała niewinne serca i prostotę małego Franciszka, Hiacynty i Łucji, jako depozytariuszy swojego przesłania. Te dzieci godnie je przyjęły, w takim stopniu, że zostały uznane jako wiarygodni świadkowie objawień, i stając się wzorami życia chrześcijańskiego. Kanonizacją Franciszka i Hiacynty, pragnąłem zaproponować całemu Kościołowi ich przykład przylgnięcia do Chrystusa i ewangelicznego świadectwa. Ich świętość nie jest wynikiem objawień ale wierności i żarliwości z jaką te dzieci  odpowiedziały na otrzymany przywilej oglądania Dziewicy Maryi. Po spotkaniu z „piękną Panią”, odmawiały często Różaniec, czyniły akty pokuty i ofiarowały umartwienia aby wyprosić koniec wojny i w intencji dusz najbardziej potrzebujących Bożego miłosierdzia.

Także i w naszych dniach istnieje wielka potrzeba modlitwy i umartwienia aby wyprosić łaskę nawrócenia jak i zakończenia bezsensownych konfliktów i przemocy, które zniekształcają oblicze ludzkości.

Pozwólmy się prowadzić światłu, które wychodzi z Fatimy. Serce Niepokalane Maryi nich będzie zawsze naszym schronieniem, naszą pociechą i drogą, która prowadzi do Chrystusa.

Po Regina Coeli:

Drodzy Bracia i Siostry!

Zawierzam Maryi, Królowej Pokoju, losy narodów dotkniętych przez wojny i konflikty, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie. Wiele niewinnych osób jest ciężko doświadczonych, zarówno chrześcijanin jak i muzułmanów, czy też należących do mniejszości, takich jak jazydzi, którzy doznają tragicznej przemocy i dyskryminacji. Mojej solidarności towarzyszy pamięć w modlitwie. Dziękuję też, wszystkim, którzy angażują się, aby zaspokoić potrzeby humanitarne. Zachęcam różne wspólnoty do podążania drogą dialogu i pojednania, aby budować przyszłość szacunku, bezpieczeństwa i pokoju


Watykan 30 kwietnia 2017 r.

Drodzy Bracia i Siostry!

Nieustannie docierają do nas  dramatyczne doniesienia o sytuacji w Wenezueli i zaostrzeniu starć z wieloma zabitymi, rannymi i uwięzionymi. Łącząc się w bólu z rodzinami ofiar, które zapewniam o modlitwach za zmarłych, kieruję stanowczy apel do rządu i wszystkich tworzących społeczeństwo wenezuelskie,  o unikanie wszelkich dalszych form przemocy, przestrzeganie praw człowieka i poszukiwanie wynegocjowanych rozwiązań poważnego kryzysu humanitarnego, społecznego, politycznego i gospodarczego, który wyczerpuje mieszkańców. Powierzamy Najświętszej Maryi Pannie intencje pokoju, pojednania i demokracji w tym umiłowanym kraju. Modlimy się także za wszystkie kraje przeżywające poważne trudności. Myślę szczególnie w tych dniach o byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii.

Wczoraj w Weronie została beatyfikowana Leopoldyna Naudet, założycielka Zgromadzenia Sióstr od Świętej Rodziny. Wychowana na dworze Habsburgów, najpierw we Florencji, a następnie w Wiedniu, już jako dziewczynka miała mocne przywiązanie do modlitwy, ale także do posługi wychowawczej. Poświęciła się Bogu i poprzez różne doświadczenia, dotarła do Werony, aby utworzyć nową wspólnotę zakonną, pod patronatem Świętej Rodziny, która jest nadal żywa w Kościele. Łączymy się z jej radością i dziękczynieniem.

Dziś we Włoszech przypada Dzień Uniwersytetu Katolickiego Najświętszego Serca Pana Jezusa. Zachęcam do podtrzymywania tej ważnej instytucji, która ciągle inwestuje w formację młodzieży, aby udoskonalić świat.

Formacja chrześcijańska bazuje na Słowie Bożym. Dlatego z radością  przypominam, że także dzisiaj w Polsce odbywa się „niedziela biblijna”. W kościołach parafialnych, w szkołach i w środkach masowego przekazu publicznie odczytuje się fragment Pisma Świętego. Życzę wszelkiego dobra tej inicjatywie.

Drodzy przyjaciele z Akcji Katolickiej, na zakończenie tego spotkania dziękuję wam serdecznie za waszą obecność! A przez was pozdrawiam  wszystkie wasze grupy parafialne, rodziny, dzieci i młodzież, młodych i starszych. Podążajcie naprzód.

Moimi pozdrowieniami ogarniam pielgrzymów, którzy teraz łączą się z nami na modlitwie maryjnej, szczególnie przybyłych z Hiszpanii, Chorwacji, Niemiec i Puerto Rico. Razem zwróćmy się do Maryi naszej Matki. Dziękujemy jej szczególnie za podróż apostolską do Egiptu, którą właśnie odbyłem. Proszę Pana, aby pobłogosławił cały naród egipski, tak gościnny, władze i wiernych chrześcijan i muzułmanów; i aby obdarzył ten kraj pokojem.


Watykan 23 kwietnia 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W każdą niedzielę wspominamy zmartwychwstanie Pana Jezusa, ale w tym okresie po Niedzieli Wielkanocnej niedziela nabiera znaczenia jeszcze bardziej świetlistego. W tradycji Kościoła, niedziela ta była nazywana „niedzielą białą”.  Wyrażenie to miało przypominać obrzęd jakiego dokonywały osoby, które otrzymały chrzest podczas Wigilii Paschalnej. Każda z nich otrzymała białą szatę - „albę” - aby wskazać nową godność dzieci Bożych. Także dzisiaj nowo narodzone dzieci otrzymują małą symboliczną szatę, podczas gdy dorośli nakładają prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu albę. W przeszłości biała szata była ona noszona przez tydzień, aż do niedzieli białej, kiedy była zdejmowana, a nowo ochrzczeni zaczynali swoje nowe życie w Chrystusie i w Kościele.

W Jubileuszowym Roku 2000, św. Jan Paweł II postanowił, aby ta niedziela była poświęcona Bożemu Miłosierdziu. Była to wspaniała intuicja! Kilka miesięcy temu zakończyliśmy Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia a dzisiejsza niedziela zachęca nas, abyśmy zdecydowanie podjęli na nowo łaskę, która pochodzi z Bożego miłosierdzia. Dzisiejsza Ewangelia opowiada o ukazaniu się Chrystusa Zmartwychwstałego uczniom zgromadzonym w Wieczerniku (por. J 20, 19-31). Święty Jan pisze, że Jezus, pozdrowiwszy swoich uczniów powiedział im: „Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam”. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»”(w. 21-23). Takie jest znaczenie miłosierdzia, które ukazuje się w dniu zmartwychwstania Jezusa jako odpuszczenie grzechów. Jezus Zmartwychwstały przekazał swojemu Kościołowi jako pierwsze zadanie, jako jego najistotniejszą misję, by nieść każdemu konkretne głoszenie przebaczenia. Ten widzialny znak Jego miłosierdzia przynosi pokój serca i radość ponownego spotkania z Panem.

Miłosierdzie w świetle Wielkanocny można postrzegać jako prawdziwą formę poznania przeżywanej tajemnicy. Wiemy, że poznajemy poprzez różne formy: zmysły, intuicję, rozum i wiele innych. Cóż, można również poznawać poprzez doświadczenie miłosierdzia! Otwiera ono bramę umysłu, aby lepiej zrozumieć tajemnicę Boga oraz naszego osobistego życia. Pozwala zrozumieć, że przemoc, urazy, zemsta nie mają żadnego sensu, a pierwszą ich ofiarą jest ten, kto żyje tymi uczuciami, ponieważ wyzbywa się swej godności. Miłosierdzie otwiera także  bramę serca i pozwala wyrazić bliskość przede wszystkim tym, którzy są samotni i usunięci na margines, ponieważ sprawia, że czujemy się braćmi i dziećmi jednego Ojca. Sprzyja ono rozpoznaniu tych, którzy potrzebują pociechy i pozwala znaleźć odpowiednie słowa, aby dać pociechę. Miłosierdzie rozgrzewa serce i czyni je wrażliwym na potrzeby braci, wraz dzieleniem się i udziałem w ich troskach. Ogólnie rzecz biorąc miłosierdzie angażuje wszystkich do bycia narzędziami sprawiedliwości, pojednania i pokoju. Nigdy nie zapominajmy, że miłosierdzie ma kluczowe znaczenie   w życiu wiary i jest konkretną formą, poprzez którą ukazujemy zmartwychwstanie Jezusa.

Niech Maryja, Matka Miłosierdzia pomoże nam wierzyć i przeżywać to wszystko z radością.

Po Regina Coeli:

Drodzy bracia i siostry

Wczoraj w Owiedo w Hiszpanii został beatyfikowany kapłan Luis Antonio Rosa Ormieres. Żył on w XIX w., i poświęcił swoje zdolności ludzkie i duchowe na służbę na polu wychowawczym i dlatego założył Zgromadzenie Sióstr Anioła Stróża. Niech jego przykład i jego wstawiennictwo pomagają przede wszystkim tym, którzy pracują w szkole i na polu wychowania.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich was wiernych z Rzymu i pielgrzymów z Włoch i wielu  krajów, szczególnie z Bractwa San Sebastiano z Kerkrade, Nigerian Catholic Secretariat i parafię Liebfrauen z Bocholt.

Pozdrawiam polskich pielgrzymów, i naprawdę doceniam inicjatywę polskiego Caritas na rzecz wielu rodzin z Syrii. Szczególne pozdrowienia kieruję do czcicieli Bożego Miłosierdzia  zebranych dzisiaj w kościele Ducha św. W Sassia.


Watykan 26 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W centrum Ewangelii tej czwartej niedzieli Wielkiego Postu znajdują się Jezus i niewidomy od urodzenia (por. J 9,1-41). Chrystus przywraca mu wzrok i dokonuje tego cudu poprzez swego rodzaju rytuał symboliczny: najpierw zmieszał ślinę z ziemią, i nałożył je na oczy niewidomego. Następnie kazał mu iść i obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ten poszedł, obmył się i odzyskał wzrok. Poprzez ten cud Jezus objawia się jako światłość świata; natomiast niewidomy od urodzenia przedstawia każdego z nas, którzy zostaliśmy stworzeni, aby poznać Boga, ale z powodu grzechu jesteśmy jak niewidomi, potrzebujemy nowego światła, światła wiary, które Jezus nam dał. Rzeczywiście, ów ewangeliczny niewidomy odzyskawszy wzrok otwiera się na tajemnicę Chrystusa. „Czy wierzysz w Syna Człowieczego?” – zapytał go  Jezus (w. 35). „A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?” – odpowiedział uzdrowiony niewidomy (w. 36). „Jest Nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie” (w. 37). „Wierzę, Panie!” i oddał Jezusowi pokłon.

Wydarzenie to skłania nas do refleksji na temat naszej wiary w Chrystusa, Syna Bożego, a jednocześnie odnosi się również do chrztu, który jest pierwszym sakramentem wiary, sakramentem, który nas rodzi, poprzez odrodzenie z wody i Ducha Świętego, tak jak to się stało z niewidomym od urodzenia, któremu otwierają się oczy, po obmyciu w sadzawce Siloe. Niewidomy od urodzenia, który został uzdrowiony przedstawia nas, gdy nie dostrzegamy, że Jezus jest „światłością świata”, kiedy patrzymy w inną stronę, gdy wolimy polegać na małych światełkach, błądząc po omacku w ciemności. Fakt, że niewidomy nie ma imienia pomaga nam zobaczyć siebie z naszą twarzą i naszym imieniem w jego historii. Również my zostaliśmy „oświeceni” przez Chrystusa w chrzcie, a zatem jesteśmy powołani, by postępować jak dzieci światłości. Wymaga to radykalnej zmiany mentalności, zdolności osądzania ludzi i rzeczy według nowej skali wartości, która pochodzi od Boga. Sakrament chrztu, wymaga bowiem jasnej i zdecydowanej decyzji, aby żyć jako dzieci światłości i podążać w światłości.

Co oznacza kroczyć w świetle? Znaczy to, przede wszystkim pozostawienie fałszywych świateł: światła zimnego i głupiego przesądu przeciwko innym, ponieważ przesąd wykrzywia rzeczywistość i napełnia nas nienawiścią przeciwko tym, których osądzamy bez miłosierdzia i potępiamy nieodwołalnie. Innym fałszywym światłem, tak kuszącym i niejednoznacznym jest własny interes: jeżeli oceniamy ludzi i rzeczy według kryterium naszego zysku, naszej przyjemności, naszego prestiżu, nie żyjemy prawdą w relacjach i zdarzeniach.

Najświętsza Panna, która jako pierwsza przyjęła Jezusa, światło świata, niech wyjedna nam łaskę przyjęcia na nowo, w tym Wielkim Poście światła wiary, odkrywając na nowo nieoceniony dar Chrztu. Niech to nowe oświecenie przemieni nas w postawach i działaniach, abyśmy byli także, wychodząc od naszego ubóstwa, nosicielami promienia światła Chrystusa.


Watykan 19 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej, trzeciej niedzieli Wielkiego Postu ukazuje nam dialog Jezusa z Samarytanką (por. J 4,5-42). Spotkanie to miało miejsce w czasie, gdy Jezus przemierzał Samarię, region między Judeą a Galileą, zamieszkały przez ludzi, którymi Żydzi gardzili, uważając ich za schizmatyków i heretyków. Ale to właśnie mieszkańcy tego regionu staną się jednymi z pierwszych, którzy przyjmą chrześcijańskie przepowiadanie Apostołów. Podczas gdy uczniowie poszli   do miasta dla zakupienia żywności, Jezus został przy studni i poprosił kobietę, która tam przybyła, żeby zaczerpnąć wody, by mógł się napić. Od tej prośby zaczyna się dialog. Jak to możliwe, że Żyd zadaje sobie trud, aby o coś poprosić Samarytankę? Jezus odpowiada: gdybyś wiedziała, kim jestem, i jaki dar mam dla ciebie, to prosiłabyś wówczas, a dałbym tobie „wody żywej”, takiej wody, która zaspakaja wszelkie pragnienie i staje się niewyczerpalnym źródłem w sercu  tego, kto pije (ww. 10-14).

Pójcie do studni, by zaczerpnąć wody jest zajęciem męczącym i nudnym. Wspaniale byłoby mieć do dyspozycji tryskające źródło! Ale Jezus mówi o innej wodzie. Kiedy kobieta uświadamia sobie, że człowiek z którym rozmawia jest prorokiem powierza jemu swoje życie i stawia mu pytania religijne. Jej pragnienie miłości i życia w pełni nie zostało zaspokojone przez pięciu mężów, których miała, a wręcz przeciwnie doznała rozczarowań i oszustwa. Dlatego uderzył ją wielki szacunek, jaki żywił dla niej Jezus, a kiedy do niej mówił wprost o prawdziwej wierze jako o relacji z Bogiem Ojcem „w Duchu i prawdzie”, to zdaje sobie wtedy sprawę, że ten człowiek może być Mesjaszem, a Jezus – co zdarza się niezwykle rzadko - potwierdza: „Jestem Nim Ja, który z tobą mówię” (w. 26).

Drodzy bracia, woda, która daje życie wieczne została wlana w nasze serca w dniu naszego chrztu. Wówczas Bóg nas przemienił i napełnił swoją łaską. Ale może się zdarzyć, że zapomnieliśmy o tym wielkim darze, albo sprowadziliśmy go jedynie do danych osobowych. Być może szukamy „źródeł”, których wody nie zaspokajają naszego pragnienia. Zatem ta Ewangelia jest skierowana właśnie do nas! Jezus mówi do nas tak, jak do Samarytanki. Oczywiście, my już Go znamy, ale może do tej pory nie spotkaliśmy Go osobiście, i jeszcze nie rozpoznaliśmy Go jako naszego Zbawiciela. Ten okres Wielkiego Postu jest dobrą okazją, aby zbliżyć się do Niego, spotkać Go na modlitwie w dialogu serca z sercem, zobaczyć Jego oblicze w twarzy cierpiącego brata czy siostry. W ten sposób możemy odnowić w nas łaskę Chrztu św., zaspokoić pragnienie u źródła Słowa Bożego i jego Ducha Świętego i odkryć w ten sposób również radość stawania się budowniczymi pojednania i narzędziami pokoju w życiu codziennym.

Niech Maryja Panna pomoże nam nieustannie czerpać z łaski, która wypływa ze skały, którą jest Chrystus Zbawiciel, abyśmy mogli z przekonaniem wyznawać naszą wiarę i z radością głosić cuda miłości Boga, Boga miłosiernego, będącego źródłem wszelkiego dobra.


Watykan 12 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia dzisiejszej drugiej niedzieli Wielkiego Postu przedstawia nam opis Przemienienia Jezusa (por. Mt 17,1-9). Wziąwszy ze sobą trzech apostołów, Piotra, Jakuba i Jana, udał się z nimi na wysoką górę, a tam zaszło owo niezwykłe zjawisko:  twarz Jezusa „zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło” (w. 2). W ten sposób Pan sprawił, że w Jego własnej osobie zajaśniała ta Boża chwała, którą można było ująć wiarą w Jego przepowiadaniu i cudownych czynach. A przemienieniu na  górze towarzyszyło pojawienie się Mojżesza i Eliasza „którzy rozmawiali z Nim” (w. 3).

Charakteryzująca to niezwykłe wydarzenie „jasność” symbolizuje jego cel: oświecić umysły i serca uczniów, aby mogli w pełni zrozumieć, kto jest ich Nauczycielem. Jest to błysk światła, który otwiera się nagle nad tajemnicą Jezusa i oświetla całą Jego osobę i całą Jego historię.

Jezus zmierzając teraz stanowczo ku Jerozolimie, gdzie będzie musiał doznać skazania na śmierć przez ukrzyżowanie, pragnie przygotować swoich uczniów na to zgorszenie, zbyt wielkie dla ich wiary, a jednocześnie, zapowiedzieć swoje zmartwychwstanie, ukazując się jako Mesjasz, Syn Boży. Jezus jawił się bowiem jako Mesjasz różny, od oczekiwań: nie był potężnym i chwalebnym, królem, ale pokornym, bezbronnym sługą; nie jako pan cieszący się wielkim bogactwem, będącym znakiem błogosławieństwa, ale jako człowiek ubogi, który nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć; nie jest patriarchą z licznym potomstwem, ale bezżennym, bez domu i bez gniazda. Jest to objawienie Boga sprzeczne ze schematami, zaś znakiem najbardziej wprowadzającym w zakłopotanie tego gorszącego naruszenia ładu jest krzyż. Ale właśnie przez krzyż, Jezus osiągnie chwalebne zmartwychwstanie.

Jezus przemieniony na górze Tabor chciał ukazać uczniom swoją chwałę, nie po to, aby oszczędzić im przejścia przez krzyż, ale aby wskazać im dokąd prowadzi krzyż. Kto umiera z Chrystusem, z Chrystusem zmartwychwstanie. Kto walczy wraz z Nim, z Nim także będzie tryumfował. To jest orędzie nadziei, jakie zawiera krzyż Jezusa, nakłaniając do męstwa w naszym życiu. Krzyż chrześcijański nie jest jakimś elementem wyposażenia czy ozdobą do noszenia, lecz wezwaniem do miłości, z jaką Jezus poświęcił się, aby zbawić ludzkość od zła i grzechu. W tym okresie Wielkiego Postu pobożnie kontemplujemy obraz krzyża: jest on symbolem wiary chrześcijańskiej, jest symbolem Jezusa, który dla nas umarł i zmartwychwstał. Sprawmy, aby krzyż znaczył etapy naszej wielkopostnej pielgrzymki, aby coraz bardziej rozumieć powagę grzechu i wartość ofiary, którą Odkupiciel nas zbawił.

Najświętsza Panna Maryja umiała kontemplować chwałę Jezusa ukrytą w Jego człowieczeństwie. Niech Ona pomoże nam przebywać z Nim w milczącej modlitwie, pozwolić się oświecić Jego obecnością, aby nieść w sercu, przez najciemniejsze noce, odblask Jego chwały.


Watykan 5 marca 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

W tę pierwszą niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia wprowadza nas na drogę do Paschy, ukazując Jezusa, który pozostawał przez czterdzieści dni na pustyni, poddany pokusom diabła (Mt 4,1-11). Wydarzenie to miało miejsce w określonym momencie w życiu Jezusa: zaraz po chrzcie w Jordanie, a przed podjęciem misji publicznej. Dopiero co otrzymał On uroczystą inwestyturę: Duch Święty zstąpił na Niego, Ojciec z nieba ogłosił „to jest mój Syn umiłowany” (Mt 3,17). Jezus jest teraz gotowy, aby rozpocząć swoją misję; a ponieważ ma ona zdeklarowanego wroga, czyli szatana, staje On z nim natychmiast do konfrontacji, która ma postać walki wręcz. Diabeł wykorzystuje właśnie tytuł „Syna Bożego”, aby oddalić Jezusa od wypełniania swojej misji: powtarza - „Jeśli jesteś Synem Bożym ...” (ww. 3.6) i proponuje Jemu dokonanie cudownych gestów, jak przemienienie kamieni w chleb, aby zaspokoić swój głód i rzucenie się w dół z murów świątyni, dając się ocalić aniołom. Po tych dwóch pokusach przychodzi trzecia: oddać jemu, diabłu pokłon, aby mieć władzę nad światem (por. w. 9).

Poprzez tę potrójną pokusę szatan chce odwieść Jezusa od drogi posłuszeństwa i uniżenia - bo wie, że w ten sposób zostanie pokonane zło - i wprowadzić Go na fałszywy skrót ku sukcesowi i sławie. Ale wszystkie trujące strzały diabła są odparte przez Jezus za pomocą tarczy Słowa Bożego (w. 4.7.10), wyrażającego wolę Ojca. I tak Syn, pełen mocy Ducha Świętego, wychodzi z pustyni zwycięsko.

Podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu, jako chrześcijanie jesteśmy zaproszenie do postępowania śladami Jezusa i stawiania czoła duchowej walce przeciwko Szatanowi mocą Słowa Bożego. Dlatego należy zaznajomić się z Biblią: czytać ją często, rozważać ją, przyswajać. Biblia zawiera Słowo Boże, które jest zawsze aktualne i skuteczne. Ktoś powiedział: co by było, gdybyśmy traktowali Biblię, tak jak traktujemy nasze telefony komórkowe? Gdybyśmy nosili ją zawsze przy sobie, gdybyśmy po nią wracali, gdy jej zapomnimy, gdybyśmy ją otwierali wielokrotnie w ciągu dnia, gdybyśmy czytali wiadomości Boga zawarte w Biblii, tak jak czytamy wiadomości z komórki… Oczywiście porównanie jest paradoksalne, ale zmusza do myślenia. Faktycznie, gdybyśmy mieli Słowo Boże zawsze w sercu, żadna pokusa nie mogłaby oddalić nas od Boga i żadna przeszkoda nie mogłaby do zejścia z drogi dobra; umielibyśmy zwyciężać nasze codzienne pokusy zła, które jest w nas i poza nami; bylibyśmy bardziej do życia zmartwychwstałego według Ducha Świętego, przyjmując i kochając naszych braci, szczególnie najsłabszych i najbardziej potrzebujących, również i naszych nieprzyjaciół.

Niech Panna Maryja, doskonała ikona posłuszeństwa Bogu i bezwarunkowego zaufania jego woli, podtrzymują nas w wielkopostnej drodze, abyśmy nastawili się na uległe słuchanie Słowa Bożego by zrealizować prawdziwe nawrócenie serca.


Watykan 26 lutego 2017 r.

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza Ewangelia (Mt 6,24-34) jest mocnym wezwaniem do zaufania Bogu, który troszczy się o istoty żyjące w rzeczywistości stworzonej. Zapewnia On pokarm wszystkim zwierzętom, troszczy się o lilie i kwiaty polne (por. ww. 26-28); Jego dobroczynne i troskliwe spojrzenie codziennie czuwa nad naszym życiem. Upływa ono pod ciężarem wielu trosk, które mogą odebrać spokój i równowagę. Ale ten lęk jest często bezużyteczny, bo nie potrafi zmienić biegu wydarzeń. Jezus wzywa nas usilnie, byśmy nie martwili się o jutro (por.ww. 25.28.31.), przypominając, że ponad wszystkim jest miłujący Ojciec, który nigdy nie zapomina o swoich dzieciach: powierzenie się Jemu nie rozwiązuje magicznie problemów, ale pozwala by stawić im czoło z właściwym nastawieniem.

Bóg nie jest bytem odległym i anonimowym: jest naszym schronieniem, źródłem naszej pogody ducha i pokoju. Jest opoką naszego zbawienia, której możemy się uchwycić, będąc pewnymi, że nie upadniemy. Jest On naszą obroną przed czającym się złem. Bóg jest dla nas wielkim przyjacielem, sojusznikiem, ojcem, ale nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Wolimy oprzeć się na dobrach doraźnych i przypadkowych, zapominając, a czasami odrzucając dobro najwyższe, czyli ojcowską miłość Boga. Odczucie Go jako Ojca, w tej epoce osierocenia jest bardzo ważne! Oddalamy się od miłości Boga, gdy wyruszamy na obsesyjne poszukiwanie dóbr doczesnych i bogactw, ukazując w ten sposób przesadne umiłowanie tych rzeczywistości.

Jezus mówi nam, że to niespokojne i zwodnicze poszukiwanie jest motywem powodem nieszczęścia. I daje swoim uczniom fundamentalną regułę życia: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga” (w. 33). Chodzi o realizację planu, który Jezus ogłosił w Kazaniu na Górze, ufając Bogu, który nie rozczarowuje, zabrać się do pracy jako zarządcy dóbr, które On nam powierzył, ale „nie przesadzając”, tak jakby wszystko, także nasze zbawienie, miało zależeć tylko od nas. Taka postawa ewangeliczna wymaga jasnej decyzji, który dzisiejszy fragment wskazuje precyzyjnie: „Nie możecie służyć Bogu i Mamonie!”(w. 24). Albo Pan, albo bożki, fascynujące ale iluzoryczne. Taka decyzja, do której podjęcia jesteśmy wezwani, ma potem dalsze reperkusje we wszystkich naszych działaniach, programach i zobowiązaniach. Jest to decyzja, która należy podjąć zdecydowanie i nieustannie ponawiać, ponieważ pokusy, aby sprowadzić wszystko do pieniądza, przyjemności i władzy są bardzo intensywne.

Podczas gdy oddawanie czci tym bożkom przynosi rezultaty namacalne, choć ulotne, to wybór Boga i jego Królestwa nie zawsze ukazuje natychmiast swoje owoce. Jest to decyzja, którą podejmujemy z nadzieją i która zostawia Bogu pełną realizację. Nadzieja chrześcijańska ma na celu przyszłe spełnienie się obietnicy Boga, i nie zatrzymuje się wobec żadnej trudności, ponieważ opiera się na wierności Boga, który nigdy nie zawodzi.

Niech Dziewica Maryja pomoże nam powierzyć się miłości i dobroci Ojca niebieskiego, żyć w Nim i z Nim. To jest warunkiem wstępnym, aby przezwyciężyć trudności i przeciwności życia, a nawet prześladowania, jak to ukazuje nam świadectwo wielu naszych braci i sióstr

Jezus mówi nam, że to gorączkowe i złudne poszukiwania jest powodem nieszczęśliwości. I daje swoim uczniom fundamentalną regułę życia: „Starajcie się naprzód o królestwo Boga” (w. 33). Chodzi o realizację projektu, który Jezus ogłosił w Kazaniu na górze, ufając Bogu, który nie rozczarowuje, zabrać się do pracy jako administratorzy dóbr, które On nam powierzył, ale „bez przesady” że niby wszystko, także nasze zbawienie, zależało tylko od nas. Taka postawa ewangeliczna wymaga wyraźnego wyboru, który dzisiejszy fragment precyzyjnie wskazuje: „Nie możecie służy

Za wszystkie ofiary oraz każdy gest życzliwości

i dobroci składamy serdeczne Bóg zapłać!

Konto bankowe: Ing Bank Śląski BSK S.A. 55 1050 1025 1000 0022 4437 9182